Wynagrodzony za swój rysunek jakimiś książkami z Księgarni Luksemburskiej, a także pięcioma egzemplarzami fotografii wykonanej przez Druchlińskiego ("Touts les Clichés sont Conservés"), już w miesiąc później miał Norwid sposobność ofiarowania owej fotografii pani Sewerynie Duchińskiej, która pragnęła ozdobić nią swój artykuł o zmarłym poecie zamówiony u niej przez K. W. Wójcickiego. "...zapewne ŤKłosyť chcą wizerunku śp. T. A. Olizarowskiego upomadowanego, uczesanego, u-społecznio-nego - ironizował przy tej okazji Norwid - czyli chcą one mieć to przysądzonym człowiekowi i obywatelowi in effigie po zgonie, co należało było, aby miejsce miało nie we wizerunku i za życia. (...) Myślę wszelako, że tam artystów skłonnych mają, którzy potrafią dane rysy rozweselić, rozjaśnić, upomadować, ubrać i uspołecznić... ad majorem gloriam... prawdy i patriotyzmu dobrze pojętego... Tak bywa, że nieludzcy opiekunowie raz do roku pokaźnie ubierają i uwdzięczają twarze sierot, aby przeto świat widział, że nie bywają one poniewieranymi codziennie. (...) Poszukując fotograf u załączonego, te przychodziły mi myśli."
Norwid .